Pokazywanie postów oznaczonych etykietą karykatura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą karykatura. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 lutego 2012

Karykatury :)

Od dawna się przymierzałam do rysowania karykatur, ale chęci jakieś takie marne... a może brak wiary w siebie... Pokłóciłam się z ołówkiem dosyć dawno, stwierdziłam z resztą, że rysowanie, szycie, handmade- to za wiele :) maszyna się popsuła ( niestety :( ), ołówek mnie zaczął gryźć, została biżuteria :)
Jakiś czas temu koleżanka zapytała mnie czy mogłabym rysować karykatury dla Orła Łódź (klub żużlowy z Łodzi) ale jednak nie narysowałam ani jednego rysunku :P Teraz żałuję :)
W piątek napisała do mnie w wiadomości prywatnej na pingerze dziewczyna, z prośbą o narysowanie karykatury (zobaczyła moje 'chęci' na blogu Babydoll :)

Kilka zdjęć, dwa dni i gotowe :) Dziewczyna na szczęście bardzo zadowolona, a ja? Wreszcie choć troszkę dumna z siebie :)


Osobiście wolę karykatury śmieszne, bardziej w krzywym zwierciadle, ale klient nasz pan ;) może narysuję siebie w stylu, w jakim siebie widzę i pokażę kiedyś tutaj...? :P

sobota, 4 lutego 2012

Wspomnienia ostatków ;)

Ostatkowe przebieranki na studiach ;) Przebrałyśmy się z koleżankami za Zombie wzorując się na Zombie Boy'u i Lady GaGa (chyba nie powinno się odmieniać prawda? ;))

Jeśli ktoś ma ochotę zagłosować na nas zapraszam tutaj:  http://kn.zgierz.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=108&Itemid=121

Nasz numerek to 31 :D

A oto efekty zabawy w zombiaki:







PS.: Daaawno temu rysowałam, szkicowałam, malowałam.... ale obraziłam się na ołówek. I wiec ie co? Chyba się z nim pogodzę bo wracam do rysowania- pierwsza będzie karykatura na zamówienie :)
Dziewczyna z pingera napisała z prośbą o zrobienie karykatury jej i chłopaka na walentynki- nie wiem czemu ale postanowiłam się podjąć zadania i... spodobało mi się! :) Efekty pokażę po weekendzie jak już wszystko będzie narysowane :)

PS2.: Odmroziłam sobie wczoraj ryjek... :( chodziłam 5 h po mrozie robiąc zakupy babci i do naszego domu... miałam tonę Nivei na twarzy, szalik i ogromną futrzaną czapę, ale niestety nos i górna część policzków nie przetrwały, wyglądałam co najmniej jak burak.... Cudownie. Teraz co chwilę robię sobie maseczki, nawilżam się i cuduję, żeby nie wysuszyć się jak rodzynki :P

Miłego dnia Wam życzę! :*