No i wreszcie są zdjęcia :) Wiem, że długo to trwało ale musiałam się pozbierać do kupy... Macie w domu sfatygowane, białe, czarne, granatowe etc. trampki? Chcecie je odrestaurować? ;D Polecam ten patent :)
Moje trampki stare nie były ale niestety białe i po każdym 'praniu' (wiadomo-wystarczy jedno wyjście i białe jest czarne^^) robiły się na nich zacieki, a czasem materiał jakby pożółkł... Już miałam je wyrzucić, kiedy pomyślałam "co mi szkodzi, przemaluję je". Farbami do ubrań bawiłam się już nie raz, w końcu to stara metoda na odświeżenie starych rzeczy :) Padło na wzór Galaxy.
Po wypraniu trampek i osuszeniu ich przemalowałam je calusieńkie na niebiesko:
podeszwy polecam posmarować czymś tłustym- kremem nivea albo oliwką, później łatwo zetrzemy z nich farbę :)
Mamy już zamalowane trampki. Ja zrobiłam je ciemn-chabrowe bo takie akurat będą pasować mi do wielu rzeczy ;)
Teraz gąbeczką robimy smugi- kolor ciemny fioletowy i jasny fioletowy
Wymieniłam też w międzyczasie wkładki :) stare poszły do śmieci, a ich miejsce zajęły zapachowe wkładki z rumiankiem :)
A na koniec kropki białą farbą- w końcu niebo bez gwiazd to nie niebo ;-)
A tu już na nóżkach na spacerze ;)
Wybaczcie, że tyle to trwało ale wybrałam się
na długie wędrówki nordic-walking z koleżanką - oczywiście po lesie... No
i jak zwykle jest jedno pytanie "Mam kleszcza?". Ale znikąd się ono nie
wzięło bo wieczorem dostałam wysokiej gorączki, do tego rano obudziłam
się słaba i mnie trzyma ten okropny stan.... szukałam kleszcza wszędzie,
ale nie znalazłam, gorzej jak ukrył się we włosach, będzie ciężko :/ Zobaczymy pod koniec dnia czy mi ten stan minie...
Trzymajcie się ciepło i uważajcie na kleszcze! ;-)
buziaki :**