wtorek, 28 sierpnia 2012

Blue jeans, white shirt...


Piosenka jakoś specjalnie mnie nie porywa ale pasuje do mojego stroju :D Na taką muzykę muszę mieć nastrój ;)

A jak Wam minął dzień? :) Mam nadzieję, że nastroje nieco lepsze niż w ostatnich dniach kiedy pogoda tak nie dopisywała, bo w końcu znów idą letnie dni ;) nie na długo ale trzeba się cieszyć z tych ostatnich podrygów lata.










koszula - River Island
spodnie - nn
koturny - nn
szeroka bransoleta - Zielony Kot
kolczyki- DIY
pierścionki, bransoletki czarne - nn
torebka- nn + DIY

PS.: Niestety długo się trzymałam ale wczoraj dostałam szału zakupowego - tak, jestem zakupoholiczką. Amen. ;)

Dobrej nocy :*

sobota, 25 sierpnia 2012

You know I said it's true - I can feel the love

Witam słonecznie :) Wiem, że nie wszędzie to słońce faktycznie jest ale mam nadzieję, że to się w ciągu dnia zmieni. U mnie trochę słońca, więcej chmur, dopiero 19 stopni na termometrze ale przyznam, że jest strasznie duszno w tej chwili i zastanawiam się w co się ubrać...  Macie jakieś patenty na takie dziwne dni? :)

Ta piosenka towarzyszy mi wszędzie - przed snem, zaraz po obudzeniu i w ciągu dnia ;)



A strój jest sprzed jakichś 2 tygodni... tak mi się wydaje :) Postanowiłam pokazać śliczne kolczyki wygrane u przesympatycznej blogerki Let's Bless :) A na rękach mam.... meksykanki! Jakiś czas temu kiedy jeszcze nie zaczęła się u mnie szalona bieganina w różnych sprawach siedziałam oglądając IO i plotłam bransoletki :)

oversize- Cubus (zdobycz z sh:))
jeansy, sandałki- nn
torba- H&M
zegarek - Jelly
różowa bransoletka z serduszkiem- Iloko
bransoletka z kuleczkami- handmade koleżanki :)
meksykanki - DIY
pierścionek z miętową różą- DIY
kolczyki- wygrana ;)












Zapraszam do polubienia mnie na FB oraz do zakładki u góry z rzeczami na sprzedaż, może znajdziecie coś dla siebie ;))

Słonecznego dnia Wam życzę! Buziaki :**

czwartek, 23 sierpnia 2012

Ciasto pianka z owocami :))

Kochani, powracam :) Ostatnio mam szalony czas w życiu- sporo się dzieje, więcej jestem poza domem niż w nim ale takie życie- nie narzekam ba! Nawet to lubię :) No i sporo czasu spędzam u mamy w szpitalu żeby się nie zanudziła także nie miałam za bardzo czasu na prowadzenie bloga... jeszcze tydzień, może dwa i wreszcie mama wraca do domu - przyznam, że dziwnie tu bez niej :/

A teraz do rzeczy- miało być ciacho (wieeeem to było ponad tydzień temu ;P) no i jest :)

Przepis prosty i bardzo smaczny ale dla tych, którzy lubią budyń- pozostałym odradzam bo pianka opiera się głównie na budyniu ;)

Potrzebujemy:

1 budyń bez dodatku cukru (ja użyłam 1,5 i przyznam, że ta opcja jest jeszcze lepsza :))
pół litra mleka
3 duże łyżki żelatyny
3/4 szklanki cukru
margaryna
3 jajka
opakowanie biszkoptów
dowolne owoce i galaretka - według uznania ;)
ew. rodzynki

Rozpuszczamy żelatynę w małej ilości wody. Z pół litra mleka odlewamy pół szklanki i w niej rozrabiamy proszek budyniowy wraz z rozpuszczoną żelatyną. Resztę mleka gotujemy nie słodząc go. Gotujemy budyń z żelatyną i odstawiamy do ostygnięcia.
W tym czasie zajmujemy się margaryną, którą ucieramy z cukrem i 3 żółtkami (białka przydadzą się na koniec). Do utartej masy dodajemy przestudzony budyń i dokładnie wszystko ucieramy tak, aby nie powstały grudki - ja to zrobiłam końcówką miksera do zupek :P Na koniec ubijamy pianę z białek i dodajemy ją do masy delikatnie mieszając- nada ona puszystości piance :) Do pianki możemy dodać rodzynki - ja oczywiście o tym zapomniałam więc rozsypałam je po wierzchu haha :D

W formie układamy ciasno biszkopty, wykładamy na nie masę i rozsmarowujemy równomiernie. Układamy na niej owoce i wstawiamy do lodówki. Rozpuszczamy galaretkę i studzimy ją. Po około 2-3 godzinach od wstawienia ciasta do lodówki możemy wylać galaretkę na ciasto.

SMACZNEGO! :)

A teraz mała fotorelacja - nie odważyłam się sfotografować kuchni po wszystkim bo pomimo, że uwielbiam gotować i piec to przy tym strasznie bałaganię ;-)






Dobrej nocy i smacznych snów ;)) :*

wtorek, 14 sierpnia 2012

Neon loves purple

Hey Hi Hello :) Jak Wam mija dzień? U mnie od rana dość leniwie i śpiąco bo jak zwykle listonosz musiał o 9 rano (środek nocy!) oznajmić, ze ma dla mnie przesyłkę. Tak, mam bardzo sympatycznego listonosza ale jest tak niesamowicie głośny facet, że bębenki w uszach błagają o pomoc :) Koleś nie potrafi mówić normalnym tonem- on krzyczy dosłownie! :D Przyniósł mi dzisiaj ukochaną czapeczkę.... Full Cap :) od dawna marzyła mi się taka ale chyba byłam zbyt wybredna... jednak jak zobaczyłam tą - od razu się zakochałam :)

A zestaw sprzed paru dni w te nieziemskie upały... Jakoś tak na przekór postanowiłam połączyć neonową bokserkę z uwaga... fioletową bluzką tubą, która posłużyła mi jako spódniczka ;) Pewnie robiłyście tak nie raz- ja uwielbiam ten trik ;D A natchnieniem były pazurki, które jak zawsze  umalowane na neonowo pięknie odbijały się na bluzce podczas jej chowania do szafy :) Dla kogoś pewnie będzie zbyt kontrastowo ale ja uwielbiam szaleństwa i takie połączenia. Na nogach mam kupione na początku sierpnia koturny, które wpadły mi w łapki przypadkowo, a zapłaciłam za nie AŻ całe 40 zł:) Pomyśleć, że całe wakacje takich szukałam, a pominęłam jeden niepozorny sklep...

Zostawiam Was z kilkoma zdjęciami i uciekam robić ciasto-piankę :) może komuś przepis? ;>
I zapraszam ponownie na FB :)








No i moja czapa- proszę tych zdjęć nie brać na poważnie :D


Idę kucharzyć, buziaki :*

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Szybka kuracja na włosy-laminowanie

Dzisiaj krótko i na temat- natychmiastowa kuracja dla przesuszonych włosów :) Moje włosy znoszą prawie codziennie katusze prostowania.... Dlatego są bardzo przesuszone bez użycia odzywek i masek.
Kiedy usłyszałam o laminowaniu pomyślałam "Co to kurcze ma być? :D". Wczoraj się przekonałam na własnych włosach i mogę Wam to polecić pozostawiając prosty przepis i zdjęcia z wczoraj czyli "przed" i z dzisiaj czyli "po". ;)


Domowy sposób:
-pół łyżki żelatyny spożywczej rozpuszczamy w gorącej wodzie (około 2-3 łyżki chociaż ja dolałam więcej bo nie chciałam zrobić zbyt gęstej papki;)) dolewamy łyżkę odżywki lub maski i mieszamy żeby wszystko się ładnie rozpuściło. Zostawiamy do ostygnięcia, a w tym czasie możemy umyć włosy stosując na nie dodatkowo odżywkę, którą spłukujemy. Nakładamy naszą miksturę na umyte włosy, zawijamy w czepek foliowy i owijamy głowę ręcznikiem na jakieś 40 minut :) później dokładnie spłukujemy i nie myjemy już włosów po zabiegu ;)

No i teraz szok... bijcie, krzyczcie na mnie - wiem, prostownica to zło :(



A na koniec coś weselszego niż to zdjęcie wyżej :D Pazurki, które zmalowałam siostrze- truskawki, pazurki moje- arbuziki i meksykanki, które ostatnio uplotłam :)





Miłego dnia Wam życzę! :):*

niedziela, 12 sierpnia 2012

Na sportowo :) + galaktyczne tenisówki

Hej Kochani :) jak Wam mija weekend? Mam nadzieję, że ciepło, wesoło i niezbyt szybko ;)
Postanowiłam ostatnio nadrobić moje sportowe braki - zdecydowanie studia zabierały mi czas, który kiedyś wolałam poświęcić na ruch na świeżym powietrzu.... siatkówka badminton, rower, piłka nożna- straaasznie za tym tęskniłam :)
O ile zdjęcia z badmintona się nie nadają wcale do publikacji (nie pytajcie nawet czemu :P) to z Nordic Walkingu mogę coś tam wrzucić, chociaż wolałabym nie.... :D A przy okazji bonusik ze spaceru- postanowiłam połączyć dwa wpisy, ponieważ łączą je galaktyczne trampki, które pokazywałam w poprzednim poście :)

I jak zawsze przy mnie MP3 ;D











 



PS.: Kobietki, dostałam kilka wiadomości w komentarzach i na maila czy mogę wykonać takie trampki na zamówienie  i czy farba nie spływa z nich. Odpowiadając- 1. bez problemu mogę takie trampki wykonać, muszę tylko znać długość wkładki i na jakich trampkach mam wykonać rysunek- białych czy czarnych przy czym białe mogę przemalować właśnie na taki ciemny chaber jak widziałyście u mnie :) Galaktyka jest bardziej widoczna na żywo, ale mój aparat nie chciał mi uchwycić tego kompletnie :( postaram się zrobić przy okazji może jakieś wyraźniejsze zdjęcia. Koszt tenisówek to 35 zł + 7 zł przesyłka polecona priorytetowa lub 10 zł paczką pocztową :) 2. Farba nie spływa, ponieważ jest specjalną farbą do ubrań ;) A co lepsze! Wczoraj byłam zmuszona iść w mega ulewę- właśnie w tych butach i nie przeciekły mi ani trochę bo farba nie dała się dostać wodzie do środka :D taki pozytywny skutek uboczny malowania butów :)


Zapraszam do polubienia mnie na Facebooku :) KLIK!
oraz do zakładki z rzeczami na sprzedaż ;)
Miłego dnia, buziaki :*

czwartek, 9 sierpnia 2012

Galaxy sneakers

No i wreszcie są zdjęcia :) Wiem, że długo to trwało ale musiałam się pozbierać do kupy... Macie w domu sfatygowane, białe, czarne, granatowe etc. trampki? Chcecie je odrestaurować? ;D Polecam ten patent :)




Moje trampki stare nie były ale niestety białe i po każdym 'praniu' (wiadomo-wystarczy jedno wyjście i białe jest czarne^^) robiły się na nich zacieki, a czasem materiał jakby pożółkł... Już miałam je wyrzucić, kiedy pomyślałam "co mi szkodzi, przemaluję je". Farbami do ubrań bawiłam się już nie raz, w końcu to stara metoda na odświeżenie starych rzeczy :) Padło na wzór Galaxy.

Po wypraniu trampek i osuszeniu ich przemalowałam je calusieńkie na niebiesko:



podeszwy polecam posmarować czymś tłustym- kremem nivea albo oliwką, później łatwo zetrzemy z nich farbę :)




Mamy już zamalowane trampki. Ja zrobiłam je ciemn-chabrowe bo takie akurat będą pasować mi do wielu rzeczy ;)

Teraz gąbeczką robimy smugi- kolor ciemny fioletowy i jasny fioletowy




Wymieniłam też w międzyczasie wkładki :) stare poszły do śmieci, a ich miejsce zajęły zapachowe wkładki z rumiankiem :)



A na koniec kropki białą farbą- w końcu niebo bez gwiazd to nie niebo ;-)



A tu już na nóżkach na spacerze ;)





Wybaczcie, że tyle to trwało ale wybrałam się na długie wędrówki nordic-walking z koleżanką - oczywiście po lesie... No i jak zwykle jest jedno pytanie "Mam kleszcza?". Ale znikąd się ono nie wzięło bo wieczorem dostałam wysokiej gorączki, do tego rano obudziłam się słaba i mnie trzyma ten okropny stan.... szukałam kleszcza wszędzie, ale nie znalazłam, gorzej jak ukrył się we włosach, będzie ciężko :/ Zobaczymy pod koniec dnia czy mi ten stan minie...

Trzymajcie się ciepło i uważajcie na kleszcze! ;-)
 buziaki :**