Sobotę spędziłam w szalonym stylu.... dużo by opowiadać. Ale tak w skrócie- miałam jechać na spotkanie z koleżanką, później na kolejne spotkanie malować koleżanki na wesele, na zakupy z siostrą, mały fitnessik w domu, a później piwko i film "This is It". Do momentu zakupów wszystko się zgadza :P Do siostry zadzwoniła koleżanka z propozycją wyjścia do Piwnicy (baaaardzo fajny Pub w Zgierzu, polecam jeśli ktoś jest z okolic:)). No i poszliśmy w 5-osobowej grupie. Na miejscu jak zawsze było miło, posiedzieliśmy ze 2 godziny, kiedy koledzy szwagra zaczęli wyciągać nas na kawalerski do klubu Ambasada w Łodzi. Godzina 22... Co by tu robić? No oczywiście, że jechać :D Jest to klub z selekcją wiec poszliśmy szybko do szwagra zmienić buty kto był w adidasach i ruszyliśmy :) I tak z kameralnego wieczoru zrobiła się świetna impreza. Zawsze to wiedziałam - spontany są najlepsze :) No to się rozpisałam... Gdybym miała jeszcze opisać zabawne sytuacje z klubu pewnie zajęłoby mi to ze 3 strony bloga wiec daruję sobie :)
Zamęczę Was dzisiaj zdjęciami, ale rzadko to robię więc czuję się usprawiedliwiona :D
Piwnica :)
Filmowo wręcz pita tequilla :D
I Ambasada :) Poza pierwszym zdjęciem reszta 'podkradziona' ze strony klubu ;) no cóż, do publikowania mojego wizerunku praw nie dawałam :D
www.clubambasada.pl
I koniec zanudzania :) Mam jeszcze jedną sprawę - ruszyłam ze sprzedażą trampek Galaxy :) tutaj dodałam folder ze zdjęciami, póki co jest rozmiar 38, pierwsza para na zasadzie "kto pierwszy ten lepszy" także zapraszam ;)
Miłego wieczoru i nocki :*













