A teraz do rzeczy- miało być ciacho (wieeeem to było ponad tydzień temu ;P) no i jest :)
Przepis prosty i bardzo smaczny ale dla tych, którzy lubią budyń- pozostałym odradzam bo pianka opiera się głównie na budyniu ;)
Potrzebujemy:
1 budyń bez dodatku cukru (ja użyłam 1,5 i przyznam, że ta opcja jest jeszcze lepsza :))
pół litra mleka
3 duże łyżki żelatyny
3/4 szklanki cukru
margaryna
3 jajka
opakowanie biszkoptów
dowolne owoce i galaretka - według uznania ;)
ew. rodzynki
Rozpuszczamy żelatynę w małej ilości wody. Z pół litra mleka odlewamy pół szklanki i w niej rozrabiamy proszek budyniowy wraz z rozpuszczoną żelatyną. Resztę mleka gotujemy nie słodząc go. Gotujemy budyń z żelatyną i odstawiamy do ostygnięcia.
W tym czasie zajmujemy się margaryną, którą ucieramy z cukrem i 3 żółtkami (białka przydadzą się na koniec). Do utartej masy dodajemy przestudzony budyń i dokładnie wszystko ucieramy tak, aby nie powstały grudki - ja to zrobiłam końcówką miksera do zupek :P Na koniec ubijamy pianę z białek i dodajemy ją do masy delikatnie mieszając- nada ona puszystości piance :) Do pianki możemy dodać rodzynki - ja oczywiście o tym zapomniałam więc rozsypałam je po wierzchu haha :D
W formie układamy ciasno biszkopty, wykładamy na nie masę i rozsmarowujemy równomiernie. Układamy na niej owoce i wstawiamy do lodówki. Rozpuszczamy galaretkę i studzimy ją. Po około 2-3 godzinach od wstawienia ciasta do lodówki możemy wylać galaretkę na ciasto.
SMACZNEGO! :)
A teraz mała fotorelacja - nie odważyłam się sfotografować kuchni po wszystkim bo pomimo, że uwielbiam gotować i piec to przy tym strasznie bałaganię ;-)
Dobrej nocy i smacznych snów ;)) :*









