Jest po północy, a ja dodaję notkę- co oznacza, że mój dzień się właśnie zaczyna :) z góry proszę o wyrozumiałość i już tłumaczę o co chodzi :P
Nie jest to do końca normalne, ale powiem Wam, że po praktykach dopiero śpię (w nocy robię pomoce dla dzieciaków), wstaję o 20, zjadam co nieco, a wszystko dlatego, że mam w tej chwili popołudniową klasę I. Dlatego pracy jest na prawdę ogrom. Hospitacja przebiegła pomyślnie, zaliczyłam cacy bez problemów :P dzieciaki z III klasy były mną oczarowane- zgarnęłam piękne laurki, powiem Wam, że się wzruszyłam jak się z nimi żegnałam! Sama byłam w szoku co się ze mną dzieje bo to do mnie niepodobne... jak będzie okazja to coś wstawię na bloga, należy się tym chwalić bo to dzieci są tak na prawdę wyznacznikiem tego, jak poszły mi zajęcia, a nie nauczyciel :)
A teraz do tematu- musztardowy nietoperz, kupiony w te największe mrozy właśnie z myślą o wiośnie :) Doczekał się światła dziennego i długiego spaceru. Moje ukochane klimaty w tle, bo te ogromne łąki są obok mojego bloku- wschód słońca nad nimi jest na prawdę cudowny i bardzo umila wstawanie i robienie śniadania :)
ramoneska- H&M
kopertówka- szafa mamy (nie uwierzycie, ale ta torebka zachowała się w stanie idealnym mimo prawie 20 lat! mamusia jej po prostu nigdy nie użyła :P)
koturny- allegro
biżuteria w panterkę- diy :)
No a teraz Was zamęczę zdjęciami! Hie hie :P
KOMUŚ chyba było ze mną ciężko ;)
I moje wygibasy, przez które patrząc teraz łapię się za głowę - ale wytarzałam włosy po ziemi :P
a na koniec gif :)








